19.07.2014

prolog

Budzę się, leżę przez pół godziny w łóżku, bo nie mam ochoty wstać. Chcę dalej spać. Życie dorosłej jest takie.. nie dla mnie. Skończyłam liceum, po którym nic nie mam. Zbliżają się wakacje, których nie doceniałam, gdy byłam młodsza. Teraz trzeba zacisnąć zęby i wstać do pracy. Wstaję. Ubieram się. Ogarniam. Idę na przystanek. Czekam na autobus. Jadę ulicami Gdańska. 20 minut i jestem na miejscu. Wchodzę do wielkiego hotelu, zdarza mi się, że nazywam go pracą. Patrzę na zegarek, wskazuje godzinę 7:20. Mam jeszcze trochę czasu, idę do szatni. Przebieram się. Wbijam się w czarne leginsy i białą koszulkę, do której przypinam elegancką plakietkę „Iga – pokojówka”. Czekam na moją kompankę, a w międzyczasie robię dla nas kawę. Wbiega spóźniona już czwarty raz w tym tygodniu. Pragnę podkreślić, że dziś jest czwartek.
          - Boże, ten facet nigdy mnie nie wypuści z łóżka. - skarży się.
Puszczam ten komentarz mimochodem. Oświadczam, że zrobiłam kawę. Cisza. Moja przyjaciółka przebiera się, a ja staram się wykorzystać ostatnie wolne chwile, bo przez następnych osiem godzin będę zajęta pracą.
          - Wiesz.. - zaczęła Weronika, moja przyjaciółka – boję się, że zaszłam w ciążę. Jeszcze nic nie mówiłam Robertowi, Ty wiesz pierwsza. Proszę, tylko się nie wygadaj, ale ja nie wiem co zrobić. Dopiero co znalazłam pracę, w którą wkręciłaś mnie Ty, a tu już – bachor. Wiesz jak ich nienawidzę, co ja mam zrobić?
Dziewczyna dopiero się rozkręcała, znam jej możliwości. Może mówić godzinami. Na całe szczęście jej słowotok przerwała nasza przełożona, która weszła do pomieszczenia.
         - Dobrze, że jesteście już gotowe. Weronika Ty masz dziś wszystko bez zmian. - zwróciła się do dziewczyny – a Ty Iga.. no cóż, szef wierzy w Twoje możliwości, musisz odświeżyć nieużywany apartament. Jakieś małżeństwo zażyczyło sobie, że ma być ten, a nie inny. No a wiesz, że kto płaci ten rządzi, więc masz dodatkowo zakurzony apartament do wysprzątania. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko? Powodzenia!
Oczywiście, że miałam. Gdy byłam tam ostatnio widziałam milion pajęczyn i syf, tak jakby nie było tam nikogo od dobrych kilku lat. Poza tym ten stary apartament robił także za magazynek, także wszystkie potrzebne rzeczy do sprzątania były tam, a gdzie ja je miałam poprzenosić?! Nie odezwałam się słowem, skinęłam głowę na znak, że wszystko zrozumiałam i poszłam do pracy. 

***

To tak na początek. Nie chciałam pisać zbyt długiego prologu, bo wolę coś krótszego. Czekam na opinie. :)

Obserwatorzy

Layout by Yassmine